Wpis 1
INDIE – ZACZYNAMY…
Namaste. Witam serdecznie, i tym pozdrowieniem chciałabym zacząć naszą podróż po Indiach. Ile będzie trwać? Zależy od Państwa, pogody (w Polsce i w Indiach), od nastroju, dostępu do Internetu i braku prądu;-)
Jako, że minęło już trochę czasu od mojego powrotu, nie dysponuję najnowszymi informacjami, nie będę mówić o sytuacji, która ulega szybkim zmianom, ale poopowiadam o obyczajach, wierzeniach, nakazach, które czasem są trwalsze niż kilka pokoleń.
W Indiach byłam dwukrotnie. Sześć tygodni w latach 90-tych, jako uczestnik (choć powinno być uczestniczka) studenckiej Ekspedycji Naukowej, brałam udział w oficjalnych spotkaniach w New Delhi, a następnie mały objazd Indii z dwoma kolegami u boku. Dziesięć lat później spędziłam pół roku na południu, w Karnatace, stacjonarnie, mieszkając i pracując.
Dzięki temu doświadczyłam wielu „po”: miałam okazję poobserwować (lub tylko podejrzeć z ukrycia), pojeździć, pozwiedzać i popstrykać zdjęcia. Posmakować, powąchać czy poczuć odór. A także pożyć życiem Hindusów, czasem podręczyć ich trochę moimi dociekaniami, bądź nawet powykłócać się o swoje racje. A wszystko to starając się poznać Indie…
Nazbierało się tych „po”. Zresztą w akapitach wyżej też występowały (pozdrowienie, podróż, pogoda, Polska, powrót, poopowiadać, pokolenie, powinno i jeszcze spotkanie). I każde postaram się rozwinąć…
Na początek jednak kilka spostrzeżeń o początku i postrzeganiu…
|
Wpis 2
I na tym zakończyłam. A potem przyszła nasza narodowa tragedia… Więc, może idąc trochę od końca, napiszę najpierw o pożegnaniu. I to w różnych kontekstach…
Wpis 3
Po śmierci premiera Indii Narasimhy Rao, w grudniu 2004 roku czasami całe miasta tonęły w ciemności. W okresie Świat Bożego Narodzenia wybraliśmy się na wycieczkę do osławionego pałacu maharadży w Mysore, ale nie dane nam było wiele zobaczyć. Wstęp na wzgórze, skąd oglądało się iluminację całego kompleksu był utrudniony, oświetlenie pałacu wyłączone. A zazwyczaj w święta pałac rozświetlony był tysiącami żarówek, tworząc złociste cacko na tle nocnego nieba. Ale w związku z żałobą wszelkie rozrywki zostały odwołane. Nawet słynne Tańczące Fontanny włączane były sporadycznie. Efekt dosyć ciekawy, w rytm muzyki zmieniane strumienie wody są podświetlane.
![Mysore - Pałac lightbox[PIIG2]](/images/stories/pamietnik/foto/Mysore_palac_small.jpg) |
|
![Mysore - Owoce i Mocz lightbox[PIIG2]](/images/stories/pamietnik/foto/Mysore_owoce_i_mocz_small.jpg) |
| |
|
|
Przy czym od razu należy zauważyć, iż poczucie estetyki u nas i u Hindusów jest całkiem odmienne. Co dla nich jest niewiarygodnym pięknem i są zdolni pokonać dziesiątki kilometrów, aby to zobaczyć (a teraz myślę - może tylko chcieli pokazać to mnie?), w Polakach nie wzbudziło większego entuzjazmu*…
*) Jeśli czegoś nie dopowiedziałam – proszę się nie martwić, ciąg dalszy nastąpi…
Wpis 4
10 stycznia. Chyba już koniec zimy, po godz.18:00 chodziłam w bluzce bez rękawów. Obeszłam dookoła park, pooglądałam, są róże, ale jeszcze nie kwitną, studentki, małe goździki, szałwia czerwona i biała, oraz kwiaty, które pamiętam z dzieciństwa…
Wieczorem przyszedł pan Ramaswami z żoną, dalej siedziałam w cienkiej bluzce. Pani już miała jakiś cieplejszy szal. Ale nie chcieli jeść, w poniedziałki mają post*. Może to właśnie jest pewne wytłumaczenie braku kotletów w poniedziałki? Dziś kolacja też była dosyć skromna.
*) Jeśli czegoś nie dopowiedziałam – proszę się nie martwić, ciąg dalszy nastąpi…
Wpis 5
Po bardzo, bardzo długiej podróży z Polski i przechowywaniu, najprawdopodobniej w niewłaściwych warunkach okazało się, że trzy tuby dokumentacji zostały pożarte przez termity. Doszczętna sieczka, resztki kalek posklejane, a na górze kupki brązowej mazi. Myślałam, że to ich odchody (po uczcie), okazuje się, że ziemia, którą naniosły skądś, aby zbudować swój dom. Na naszych papierach! Siedliska budują tam, gdzie znajdą pożywienie...
Insekty wielkością przyrównać można do mrówek, ale są odpychające, przezroczysto-białe, błyszczące i tłuste. I nieprzyjemnie strzelały pod stopami... Hindusi - widać przywykli, nie przejęli się; strzepnęli glinę, oczyścili co trzeba, a pozostałości, czyli glebę z ruszającymi się paskudztwami zaczęli zamiatać miotłami i „przewietrzać” odkurzaczem...
Wpis 6
Za trzy godziny zamknę drzwi mojego tutejszego pokoju, z numerem 1, albo panowie zamkną go*. Teraz jeszcze piszę te słowa, pozostanie czas na przejście ulicą, ostatnie pożegnania i zbieram się na lotnisko... Jutro po 12:00 naszego czasu będę w Katowicach.
Zamknęły się 183 dni, bardzo różne, niekiedy smutne, innym razem bardzo wesołe. Chwilami miało się już dosyć, kiedy indziej dziwiłam się, że czas tak szybko leci...
I to już koniec, lądowanie po 12:00, zimno, zaczął nawet padać deszcz. Potem telefon do państwa Ramaswamich, tęsknią...
*) Jeśli czegoś nie dopowiedziałam – proszę się nie martwić, ciąg dalszy nastąpi…
Wpis 7
INDIE - TROCHĘ FAKTÓW
Trudno chyba o kraj bardziej zróżnicowany niż Indie.
Może to i truizm, ale jak pogodzić nędzę, gdy cały dobytek stanowi łach na grzbiecie i kubek na pożywienie z nieopisanym bogactwem kawałek dalej? Zapach wonności dedykowanych bóstwom i smród uryny rozkładającej się w południowym słońcu? Twarz czarna jak węgiel, że białe oczy aż straszą i albinos o twarzy spalonej słońcem? Ale twarzy o bardzo grubych rysach. Drapacze chmur i wspaniałe banki, a na ich tle rozwalające się tekturowe nory?
Zbyt wielkie kontrasty? Owszem, możemy mówić tylko o kraju niezapomnianych kolorów, dźwięków, smaków. Ale równocześnie jest to kraj pewnych ograniczeń higienicznych, by nie mówić otwarcie o brudzie czy czyhających chorobach.
Wpis 8
INDIE – JAK DOTARŁAM?
Chyba w poprzednim wcieleniu nosiłam sari… Zawsze ciągnęło mnie do Indii, ta miłość trwa od wielu lat. Wujek alpinista opowiadał o wspinaczce w dalekich Indiach i Nepalu, a ja widziałam się wśród śniegów. Dodatkowo wyobraźnię pobudzały kolorowe stroje i batikowe spódnice w słonie, wtedy jeszcze nieliczne na naszym rynku. I specjalne zapachy kadzideł.
A potem, przed pierwszym wyjazdem, kiedy wyobrażałam sobie te Indie, widziałam - jakoś irracjonalnie - w Varanasi nad świętym Gangesem małe drewniane kramiki stojące w wąskich gliniastych uliczkach. Jakby tam nie miała dotrzeć cywilizacja i urbanistyka.
Wpis 9
INDIE – JESZCZE O DELHI
Pospacerujmy trochę po New Delhi, bo wciąż czuję niedosyt i w ogóle nie mogę sobie poukładać, co się gdzie mieściło. Choć spędziliśmy tam dwa tygodnie, niewiele udało się nam zobaczyć. Właściwie tyle, co z riksz i taksówek. A jeździ się głównie dostojnymi Premierami i Ambasadorami, to wozy w stylu naszych Warszaw, też takie „okrągłe”. Kolega był nawet chętny sprowadzić takie auto do Polski, ale problemem byłby brak ogrzewania. I naturalna klimatyzacja, czyli często brak szyb. Pomalowane na żółto-czarno, podobnie jak riksze, były widoczne z daleka. Wiele starych samochodów indyjskich i najnowsze zachodnie, widziałam też Fiata 125 w wersji kabrioletu.
Pierwsze wspomnienia to przejazd z lotniska do hoteliku, w nocy, dosyć pusto na drodze, a i tak kierowca błądził ponad godzinę. Jakieś oszołomienie sprawiło, że nie zwracałam uwagi jak jedzie. Chyba rejestrowałam jedynie na krowy i ludzi, leżących na chodnikach. I dopiero następnego ranka podniosłam okrutny krzyk, gdy zobaczyłam, że na rondzie skręca w lewo. Jakbym nie wiedziała o Wielkiej Brytanii, jej koloniach i ruchu lewostronnym!
|
|