Rozwój edukacji jako czynnik rozwoju gospodarczego
z serii: Artykuł tygodnia na stronach serwisu Polsko - Indyjskiej Izby Gospodarczej
autor: Aleksandra Jaskólska
Rząd indyjski w najbliższym czasie zamierza dwukrotnie podnieść wydatki na szkolnictwo, czego efektem ma być poprawienie jakości nauczania, zmniejszenie o 30% liczby uczniów szkół podstawowych nie kończących nauki, wzrost liczby studentów z 11 do 21% oraz powstanie wyższych uczelni na światowym poziomie. Jawaharlal Nehru (premier Indii 1947-1964) był wielkim orędownikiem rozwoju szkolnictwa w Indiach.
Edukacje określa jako drogę do dobrobytu dla Indusów. Już w latach 70-tych na 170 uniwersytetach studiowało kilka milionów studentów. Nauka jest rozumiana przez Indusów jako forma patriotyzm, aby mogli służyć dla rozwoju kraju.
Do 1976 roku w Indiach istniało tylko państwowe szkolnictwo, obecnie istnieje bardzo dużo prywatnych szkół wyższych, które głównie skupiają się na kierunkach związanych z branżą IT. Rząd w 2002 roku przekazał 3,7% środków z budżetu na rozwój edukacji[1].

Premierem Indii został Manmoahn Singh, utworzył w 2004 roku Komisję Planowania, na czele której stanął Montek Singh. Jej utworzenie miało na celu szybsze wyrównanie różnic w społeczeństwie indyjskim. Główny nacisk został położony na rozwój edukacji, która była zawsze niedofinansowywana i potrzebowała dużej pomocy ze strony państwa. Ponadto edukacja w XXI wieku stała się bardzo ważną częścią gospodarki - wiedza nabrała ogromnej wartości[2].
UNICEF w latach 2003-2007 przekazał 400 mln UDS na edukację dla dzieci z regionów wiejskich. Istotnym elementem nowoczesnego szkolnictwa w Indiach jest współpraca zagraniczna. Za ta sferę edukacji odpowiadają instytuty naukowe i filie Global Network for Economics of Learning, Innovation and Competence Building System. Współpraca naukowa z USA ma bardzo duży wpływ na sferę edukacji w USA - wymiany i projekty.
Coraz większy nacisk rząd indyjski kładzie na kształcenie medyczne. Wydatki w tym sektorze mają wzrosnąć do 6% z budżetu państwa do 2010 roku. W latach 50-tych istniało tylko 28 college’ów medycznych. Obecnie jest ponad 100 uczelni dentystycznych oraz 11 instytutów doskonalenia lekarskiego. Rocznie dyplom lekarski w Indiach otrzymuje około 14 tysięcy studentów i ta liczba ciągle rośnie[3].
Pomimo tak gwałtownego rozwoju szkolnictwa wyższego, w 2001 roku wciąż aż 65% populacji Indii stanowili analfabeci. Obecnie 61% ogółu ludności (w tym tylko 48% kobiet) potrafi pisać i czytać. To jeden z najniższych wskaźników na świecie, porównywalny tylko z krajami arabskimi i znacznie wyższy niż w większości krajów Czarnej Afryki[4].
Według danych Banku Światowego połowo nauczycieli bardzo rzadko przychodzi do pracy, a połowa dzieci kończy edukację w wieku 14 lat. Zła jakość systemu szkolnictwa powoduje, że duża ilość dzieci w wieku 10 lat nie potrafi czytać i wykonywać najprostszych zadań matematycznych[5]. Rząd indyjski postanowił zmienić granicę kształcenia obowiązkowego z 11 do 14 lat.
Ponadto w ramach poprawy systemu edukacji, na terenie całego kraju otworzono 400 szkół dla wyjątkowo uzdolnionych dzieci (Navodaya Vidhyalayas). Specyfiką tych szkół jest nauka trzech języków (miejscowego, hindi, angielskiego) oraz przedmiotów ścisłych w programie rozszerzonym[6]. Część szkół prywatnych nie uzyskuje pozwoleń na działalność od rządu i działa w szarej strefie. Jakość uczenia nawet w takich szkołach jest przeważnie wyższa niż w szkołach państwowych.
W ostatnich latach wzrosła ilość Indusów, którzy kształcą się na uczelniach wyższych z 7 do 13% (dla porównania ponad 55% w USA)[7].
Każdego roku indyjskie uczelnie wyższe opuszcza około 2,5 mln absolwentów. Wśród tej grupy jest średnio 350 tys. inżynierów, a w tym 200 tys. specjalistów IT. W Indiach obecnie funkcjonują 253 uniwersytety, ponad 13 tys. innego rodzaju szkół wyższych oraz 1400 przemysłowych i 400 państwowych instytutów badawczych[8].
Około miliona Indusów studiuje w uczelniach o profilu technicznym, jednak tylko 3 000 rocznie uzyskuje dyplom indyjskich instytutów technologicznych[9].
Według NASSCOM połowa z 350 tys. absolwentów inżynierskich uczelni jest nie jest wystarczająco wykwalifikowana, aby podjąć pracę. Według rankingu Shanghai JiaoTong University wśród 500 najlepszych uniwersytetów na świecie znalazły się tylko dwa z Indii. Rząd indyjski dąży to polepszenia jakości nauczania. Planowane jest otworzenie kolejnych 30 instytutów badawczych. Bardzo utrudnia wszystko biurokracja[10].
Rząd indyjski musi otworzyć dużą liczbę nowych uczelni, ale także podnieść jakość nauczania. Jeśli tego nie zrobią to będą zmuszeni to do zatrudnienia ekspertów z zagranicy. Młodzi Indusi są świadomi jak ważne wyższe wykształcenie w XXI wieku. Zainteresowanie studiowaniem zwiększa się z roku na rok. W pełni tą tendencję obrazuje, Indyjski Instytut Zarządzania, gdzie w 2007 roku na 250 miejsc wpłynęło aż 25 tys. zgłoszeń[11].
W Indiach widoczna jest tendencja większego zainteresowania państwa szkolnictwem średnim i wyższym niż na szczeblu podstawowym. 60% wszystkich wydatków państwa jest przeznaczone na uprzywilejowane sektory. Należy zaznaczyć, że korzysta z nich jedynie 30% populacji. Bardzo istotne jest kształcenie wysokiej klasy specjalistów, gdy gospodarka tak szybko się rozwija, ale bez podstawowego wykształcenia młodzi Indusi nie będą mogli pójść na studia.
Dlatego też wydatki na szkolnictwa powinny być bardziej zrównoważone. Brak podstawowego wykształcenia negatywnie wpływa nie tylko na rozwój gospodarczy, ale także utrudnia podejmowanie przez rząd istotnych dla całego kraju reform politycznych i społecznych. Ogólnodostępne szkolnictwo podstawowe umożliwia przedstawicielom wszystkich warstw indyjskiego społeczeństwa możliwość rozwoju i walki o własne prawa. Tego właśnie obawiają się elity. Boją się, że wcześniej niewyedukowany masy społeczeństwa będą walczyć o własne prawa. Dlatego też państwo sponsoruje głównie szkoły prywatne, elitarne instytucję rządowe i szkolnictwo wyższe[12].
Eksperci przewidują, że do 2030 roku udział pracowników wykwalifikowanych w populacji siły roboczej Indii zwiększy się o 84%. Jednak nawet tak duży wzrost nie zmieni diametralnie ilości wykształconych Indusów, ponieważ będą oni stanowić zaledwie 8% społeczeństwa. Spowodowane jest to równoległym szybkim wzrostu liczebności populacji. W efekcie powyższych tendencji wydłużać się będzie proces wyrównywania nierówności społecznych[13].
[1]Bhutani S., Tokarski S., Nowoczesne Indie. Wyzwania rozwoju, Warszawa 2007, wyd. Askon, ss. 87-88.
[2]Ibidem.
[3]Bhutani S., Tokarski S., Nowoczesne Indie. Wyzwania rozwoju, Warszawa 2007, wyd. Askon, ss. 128-137.
[4]http://www.polska-azja.pl/2009/03/16/bezdroza-reform-ekonomicznych-w-indiach/
[5]Creaking, groaning, (w:) „The Economist”, nr 8610, dn. 13-19.12.2008, ss. 11-14.
[6]Bhutani S., Tokarski S., Nowoczesne Indie. Wyzwania rozwoju, Warszawa 2007, wyd. Askon, s. 123.
[7]Creaking, groaning, (w:) „The Economist”, nr 8610, dn. 13-19.12.2008, ss. 11-14.
[8]Kłosiński K. (red.), Chiny – Indie, Ekonomiczne skutki rozwoju, Lublin 2008, wyd. KUL., ss. 63-69.
[9]http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//TEXT+REPORT+A6-2006-0256+0+DOC+XML+V0//PL
[10]Creaking, groaning, (w:) „The Economist”, nr 8610, dn. 13-19.12.2008, ss. 11-14.
[11]Mroziewicz K., Tygrys ściga smoka, (w:) „Polityka”, nr 4 (2589), ss. 4-13.
[12]Dębnicki K., Konflikt i przemoc w systemie politycznym niepodległych Indii, Warszawa 2006, wyd. Dialog, ss. 98-103.
[13]http://66.102.9.104/search?q=cache:QbHse92p9fAJ:www.mg.gov.pl/NR/rdonlyres/BFBA6202-3E57-4C68-93E5-D13DC74F1D6C/29033/ChinyiIndiefinal.pdf+indie+sektor+przemyslowy&hl=pl&ct=clnk&cd=11&gl=pl



